Rano wstałam trochę jakby lewą nogą. Nic mi sie nie chciało... jeszcze dołowała mnie ta spowiedź. Ale juz po wszystkim ;3 . Spowiedź zaliczona. Najlepsze było to.. Wchodzę i patrzę, a tu moj ksiadz, który mnie uczy Religii. Mysle sobie " BOSKO ". Nwt przed spowiedzią wzielam sb tabletki na stres.. NIC NIE DAŁO. Odrobinę moze tylko...
Po kosciele poszłam na zakupy z mama... nie czuję rąk przez te cięzkie torby -.- . Doszłam jakoś do domu. Rozebrałam się, no i właczyłam Lappa. ;3 . Za niedlugo będzie u mnie Monika, to sobie pogadamy i wgl. Nie będzie nudy.
Chyba jednak zaryzykuje i pojde na ten " spacer " .

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz